RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2008

Kolejna porcja muzyki…

23 lip

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Różne

 

Nowe

20 lip

Co myśli, gdy spada liść na matkę ziemię?
Czy pamięta, jak ciężkim dla drzewa był brzemiem?
Jak spada, to czy o wietrze myśli?
Czy go porwie do innych liści?
Czy widzi ludzi idących?
Czy widzi przed siebie patrzących?
I czy ciepło o nich myśli?
Czy z zimnym wyrzutem im bluźni?
A może spada bez myśli.
Leci z wiatrem nie zaważając na bliźnich.
Nie pamięta, nie czuje, nie tęskni.
Spada upadku nie zauważając.


To zależy czy liść opisując,
sercem czy szkiełkiem ludzie się posługują.

Żyć się nie boję,
W oddechu śmierci ustoję.
Więc czego się lękam?
Przed czym pod poduszkę głowę chowam?
Może zazdrości…
Może złości…
Może miłości…
A może po prostu bliźnich?…
Niech w nocy sen mi się przyśni,
niech coś złego mi się wyśni
i niech poznam co burzy me myśli.
Co musze wreszcie pokonać
by siebie do innych przekonać.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne

 

Przepraszam

20 lip

… 

Przepraszam to łatwe słowo.
Nie rysuję się może kolorowo
ale nic nie czyni na nowo.
Zbiera jednak wyrazy chwały i zachwytu.
Bo mimo tego mocno reklamowego chwytu
Jest początkiem dla innego słowa klucza
Bo jak Chrystus naucza
To „wybaczam” jest najtrudniejsze.
Więc ja całym sercem
Przepraszam i wybaczam
Tobie, wam, jemu… i jej w szczególności.
Choć w swej naiwności
nie znam nawet jej godności.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne

 

A jednak…

13 lip

nic nie obiecuje ale nad czymś pracuje…

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Różne

 

100 zaglądnięć!!!

09 lip

Super.. moja jaśkinia chorej twórczości osiągnęła już 100 odwiedzin.
Miał być tort ale wstawie go dopiero wieczorem ;]

z tej jakże ważnej okazji chce podziękować wszystkim… i w ogóle czuje się jak głupia gwiazdka filmowa dziękująca za oskara którego zdobyła tylko dzięki temu że się przespała z kilkoma starymi prykami :D

W sumie to dzięki osobie która dała mi ten pomysł i narazie tylko jej… :P

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Różne

 

Obrazki

07 lip

Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Nowe tu a stare w mojej głowie i zeszytach.
Coś jeszcze miałem napisać. aaaa ;]
bEZ sLOGANU

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Różne

 

02 lip

Z pulsującym w głowie rytmem Radiohead, odurzony aromatem zielonej herbaty i wypełnionym po brzegi czereśniami żołądkiem zaczynam się zastanawiać… zastanawiać co dalej. Czy "dalej" ma sens.
Może zbłądziłem i należałoby się cofnąć do momentu wyboru?… Nie tak się nie da.
Czy zamknąć kopertę wsadzić pomiędzy papiery i zapomnieć? Znowu wszystko zaczynać bez obciążeń.
Pozostać i czekać czy działać. Czy starczy mi sił?…. Na pewno starczy. Tylko muszę wiedzieć gdzie mam dążyć… Widzieć cel…
Czy go widzę… Może we snach, jak przez mgłę. Po co do niego dążyć przystanąć na trochę, zatrzymać się i odpocząć.
Nie tak nie mogę. Już nie… Śmieszny jestem jak się sobie przyjrzę. Może to i dobrze. Może ktoś dzięki mnie będzie mniej smutny. :) W sumie to już się nie zastanawiam, nie ma po co. I tak jak co noc poproszę Boga ażeby prowadził mnie moją ścieżką i żeby nie pozwolił mi ranić osób mi bliskich a pomagał mi dawać im radość. Myślę że to dobra modlitwa. Prosta, uczciwa i najlepsza jaką znam.
Pozwala miłować ludzi bezinteresownie. Hmmm ;] Znowu mi się przypomina… 1Kor 13; 1−13… lubię ten fragment, znam go na pamięć a i tak nie potrafię go wcielić w życie.
no cóż ;]

Dobranoc dla wszystkich i "Słodkich snów" dla osoby która takich podobno nie ma ;]

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne

 

Kryształki lodu cz.1

02 lip

- A ty znowu swoje… O co ci w ogóle chodzi?… Tak ja ciebie też, ale co to ma do rzeczy?… Ja? W parku, do szkoły idę… Tak wiem, pamiętam i na pewno przyjdę… Co?!… A nie, przesłyszałam się… Oj przestań!… Nie, nie zarumieniłam się… Dobra kończę bo zaraz się spóźnię… – Olka wsadziła telefon z powrotem do torby i truchtem ruszyła w kierunku uczelni. Jak zwykle się spóźniła ale profesor zawsze darował jej ten „jeden jedyny ostatni raz”. Sama nie wiedziała czy to sprawka wydekoltowanej i zwiewnej wiosennej sukienki czy jej wrodzonego daru do przekonywania.
Zajęcia naturalnie poszyły gładko. Ola zawsze była do nich przygotowana a nawet jeśli nie była to  ostatecznie mogła przybrać odpowiednią pozę i profesor sam sobie odpowiadał na trudne pytania. Zapewne Radek by się wściekł gdyby ją zobaczył, facet był cholernie o nią zazdrosny. Ale Oli się to nawet podobało, przynajmniej wiedziała że mu na niej naprawdę zależy i mogła się czasami z niego pośmiać. Po wykładach spakowała szybko wszystkie swoje rzeczy do torby i wybiegła z sali. Radek miał tę wadę że wymagał punktualności zarówno od siebie jak i od innych co sprawiało Oli niemały kłopot.
Po półtorej godziny Olka stała przed witryną sklepowa i wprowadzała ostatnie poprawki do swojej fryzury. Jeszcze tylko troszeczkę i będzie idealnie, pomyślała. Lecz nim myśl zdążyła zadomowić się w głowie i wprawić w ruch jej rękę zjawił się Radek. Zaszedł ją od tyłu i objął tak mocno że zabrakło jej tchu.
- Puszczaj wariacie… – wydusiła z siebie ostatkiem sił.
- Aaa…. Przepraszam – chłopak rozluźnił trochę uścisk i skwitował całe zajście uśmiechem. Ola obróciła się w jego ramionach i pocałowała go w policzek.
- Czemu tak pilnie chciałeś się ze mną spotkać?
- Wiesz, nie wyobrażałem sobie kolejnej godziny spędzonej bez twojej obecności.
- Oj, przestań.
- No co?..
- Nic, chodźmy gdzieś.
- Co powiesz na mały spacerek?
- Może być.
Osoba postronna mogła pomyśleć o nich że są świetnie dobraną, zakochaną w sobie po uszy parą. Spacerowali powoli, przytuleni, co chwila zerkając na siebie. W końcu gdy usiedli chłopak wyciągnął coś z kieszeni i podał dziewczynie. Nikt by nie przypuszczał że po chwili rozmowy dziewczyna wstanie i ze wściekłością ciśnie podarunkiem o ziemię.
Ola szybkim krokiem ze łzami w oczach oddalała się od ławki na której siedział oniemiały Radek. Doszła do przystanku i nie czekając wsiadła w pierwszy autobus który nadjechał. Jadąc w nieznanym kierunku siedziała i patrzyła na szybę gdzie podobnie jak na jej sukience pojawiały się coraz to nowe krople.
- Ty sobie to wyobrażasz?! Ja z nim tak i w ogóle, a on…. Wiem, wiem, ale zrozum mnie… Nie nie będę dzisiaj moczyć poduszki przez niego…. Nie to ty nie rozumiesz! Już oświadczyny bym rozumiała, nawet gdyby mi powiedział że ma inną ale to!.. Jak to co?! Że jestem jego cholerną przyjaciółką rozumiesz. Przy-ja-ciół-ką!.. Tak wiem że może za bardzo… Ale on… Nie, nie płacze… Wydaje ci się… Naprawdę nie płacze!.. Że co?!
Dziki dźwięk klaksonu i pisk opon na chwilę zawładnęły całą świadomością Oli. Potem już tylko ten głos w słuchawce domagający się odpowiedzi. Coraz ciszej, coraz ciemniej, coraz…
Radek wpadł do sali z takim impetem że mało co nie rozbił szyby w drzwiach. Gdy ostatnia zajęta do tej pory czym innym para oczu skierowała się w jego stronę, zwolnił poprawił koszulę i wyrównał kwiaty. Wolnym już krokiem podszedł do recepcjonistki i z wyraźnym zaniepokojeniem spytał o drogę.
- A pan to rodzina? – głos starawej i zapewne zrzędzącej petentom recepcjonistki wyraźnie dawał do zrozumienia że jego posiadacz nie tolerował żadnych ustępstw.
- Znaczy ja… To moja bliska znajoma. – Radek wiedział że ta niepewność go zgubiła.
- W takim razie nie może się pan widzieć z chorą. Dziękuje… Następny.
- Ale niech pani zrozumie. To dla mnie naprawdę ważne.
- Następny powiedziałam.
Zrezygnowany i osowiały chłopak podszedł do okna i oparł się na parapecie w oczekiwaniu na coś czego sam nie był w stanie określić.
- Pan niech się nie przejmuje, ona tak zawsze. Zaraz pana zaprowadzę do sali. – Niska pielęgniarka o czarnych, kręconych włosach związanych w kok i okrągłej, ładnej buzi wskazywała ręką najbliższy korytarz. Jej życzliwy wyraz twarzy nie pozostawiał żadnych wątpliwości co do intencji.
- Dziękuje. – Radek jeszcze raz wyjrzał przez okno i udał się za pielęgniarką… Padało.
W pokoju w którym leżała Ola było jasno. Co chwilę słychać było syk i pobrzękiwanie aparatury do której była podłączona. Pielęgniarka powiedziała że to śpiączka powypadkowa a zaraz po tym zabrała kwiaty bo podobnież nie wolno było ich wnosić do sali w której leżał chory. Radek przystawił sobie krzesło do jej łóżka i siedząc delikatnie ujął jej dłoń. Przez chwilę nie wiedział jak ma zacząć. Czy ma płakać, czy przepraszać, a może wyjść i zapomnieć…
- Wiesz co Olka, dziś miałem serio głupi dzień… – zaczął i opowiadał, opowiadał jej o swoim dniu, o rzeczach których sam nie rozumiał. Opowiadał tak długo aż nie zaczął chrypnąć. Potem już tylko siedział trzymając ją za dłoń. Wiedział że zaraz go stąd wyrzucą. Albo lekarze albo rodzice Olki. Przymknął oczy i oddalił się w swoje wspomnienia o dziewczynie która teraz leżała obok niego, nieprzytomna.
Gdy zapragnął je znowu otworzyć z przerażeniem odkrył że nie jest w stanie. Nie czół już ręki Oli, nie czół już nawet tego że siedzi. Trwał w bezruchu jakby zawieszony w pustej przestrzeni. Wtem jego oczy otworzyły się a przed nim zmaterializowała się para przekrwionych ślepi. W moment potem do ślepi doszedł szczerbaty uśmiech, poznaczona zmarszczkami twarz i reszta ciała.
- Witam. – Dziwny jegomość wyglądał jak kloszard z tym że był ubrany w dobrze skrojony brązowy garnitur. Radek nie mógł wydusić z siebie ani słowa. – Widzę że pan na coś czeka. Może na zbawienie? Może na otwarcie sklepu?… Nie… Pan czekasz na dziewczynę… Tu muszę pana zasmucić bo dziewczę nie przyjdzie. Za to pan zawsze może do niej iść, nikt panu nie broni.
- Jakto?! – Radek z całych sił próbował się obudzić.
- Normalnie. Trzeba iść i ją znaleźć… a raczej do kupy poskładać. W sumie to jedno i drugie.
- Ale gdzie? – umysł chłopaka bronił się jak tylko mógł przed uznaniem dziwacznego jegomościa za prawdziwą osobę.
- W sumie to jeszcze nie wiem. Ale mogę wskazać początek, zawsze coś; nieprawdaż?
- Ale jak?… – Radek poczuł że coś go puszcza i że upada na kolana. Gdy spojrzał na siebie miast silnego i dojrzałego ciała mężczyzny zobaczył małe chłopięce rączki i parę chuderlawych nóżek.
- CO JEST ?!
- Aaa zapomniałem panu powiedzieć. – wyszczerbiony uśmiech dodawał tylko groteski do całej sytuacji. – Tutaj w jej świecie jest pan taki jakim ciebie widzi dziewczę w środku… albo jakoś tak.. w sumie to kiepski jestem w te klocki. Jednakże inaczej trochę będzie pan wyglądał tu niż tam… A i o ubranie zadbać trzeba… Coś pan taki nie gadatliwy… W takim razie dowidzenia.
Wraz ze zniknięciem kloszarda zniknęła i ciemność. Gdy Radek rozejrzał się ponownie zobaczył że klęczy pośrodku polany całej usłanej białymi kwiatami, zupełnie takimi jakie przyniósł ze sobą, a w ręku trzyma złoty łańcuszek. Po chwili wstał i szybkim, lekko chwiejnym, krokiem swoich chudych jak patyki nóg ruszył w stronę słońca, które nienaturalnym blaskiem oświetlało polanę. Był tak przerażony i zdeterminowany że nie zauważył ogromnego ptaka krążącego nad nim… ani siedzącego na ptaku jeźdźca.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne

 

znalezione

02 lip

Szepcze do wiatru… Daj mi odpowiedź… On tylko wyje… Głupi wiatr…
Szepcze do ziemi… Daj mi znak jakiś… Ona tylko się trzęsie… Głupia ziemia…
Szepcze do ognia… Wyjaw mi tajemnice… On tylko trzaska… Głupi ogień
Szepcze do wody… Pokarz mi przyszłość… Ona tylko chlupocze… Głupia woda…
morał jest jeden prosty… następnym razem muszę krzyczeć :D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne

 
 

  • RSS