RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2008

02 sie

Spoglądam na swą rękę i zastanawiam się czy nadal jestem. Czy ta skóra i ścięgna to prawda czy miraż. W głowie coraz częściej pojawia się wątpliwość czy ten który widzi jest tym właściwym. Może ten który widzi jest tylko odbiciem. Niedokładnym ukazaniem tego który gdzieś czeka. Czeka w którejś głowie, czeka aby przejąć niedoskonałe ciało. A jeśli ten który widzi jest tylko częścią. Gdzie są inne części?…. Czy śpią swą cząstkę opuściwszy?… A może nic takiego nie ma. Jestem cały jestem w sobie nawet więcej niż we własnej osobie. Ile czasu potrzeba by umrzeć? Dokładanie tyle by się narodzić. Wstaję i patrzę się w lustro czy jestem. Czy nie znikłem przez noc czy nie wyblakłem. Czy jakaś cząstka mnie w snach nie została. Zawsze to samo, cały i uśmiechnięty jak idiota. Tak czasami człowieka bierze by z boku na swoje życie popatrzeć. Wtedy to się przekonuje że jest debilem i idiotą, że w życiu by nie postąpił tak jak już to zrobił. Bardzo się nad sobą wtedy użala bo przecież życie sobie marnuje, a nie powinien. Nie wiem jak poprawić to co było, nie wiem jak poprawić to co będzie, nie wiem jak zrobić tak żeby to co jest nie potrzebowało poprawy… Zastanawiam się tylko zamiast działać… ale jak działać gdy nie ma gdzie?… idę spać z nadzieją, budzę się z nadzieją. Przez dzień jej nie widzę by znowu tuż przed zamknięciem powiek poczuć jej dotyk na duszy ciele. Nadzieja jest wytrawną kochanką… Obiecuje wiele ale spełniać te obietnice nie jej zadaniem. Więc czy odrzucać nadzieję? Czy wyganiać ją z głowy? Nieśmiertelne trio zbir, błazen i dzieciak młody. W głowie dla nich miejsca starczy… nie muszą ubiegać się o względy… czemu więc nie chcą nikogo do siebie przyjąć. Czemu tak się wzdymają, czemu wyją. Piszę i pisząc nie myślę w głowie lecz na monitorze. Ciekawie tak myśleć na myśli swe patrząc. I znowu się uśmiecham, nie wiem czy do siebie, czy do myśli, czy z powodu śmiesznej piosenki… beznadziejnie się to kończy w psychiatryku zamykają za rozmowę o czymś innym z kimś innym. Cienie nie straszą nie ostrzegają nie widzą nie płaczą a mój się zdaje mnie nawet nie rozumieć bo nic nie robi tylko stoi nawet nie odpowie gdy się do niego coś powie. Głupi taki cień ale jedyny jaki mam. Dlatego cieszę się z cienia, cieszę się z życia, cieszę się z nadziei i z losu mego biegu bo są one jedyne jakie mam. I nikt nie chciał mi innych pokazać i nikt nie chciał się ze mną nimi podzielić. Pewnie dlatego się tak z nich cieszę… bo są jedynym co mam….

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Różne

 
 

  • RSS