RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2008

;3

25 wrz

Jesień zaczęła się na dobre. A wraz z nią studia. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe sytuacje. Jedyną wadą tego Ciechocinka dla mózgu są te bezimienne tłumy. Im więcej widzę ludzi na swej drodze tym bardziej obcy mi się wydają. Zaczynają być coraz mniej ludzcy, stają się takim żywym wystrojem wnętrz. Niepotrzebnie hałasującym i zastawiającym drogę. To wszystko brzmi strasznie egoistycznie. Ale cóż poradzić gdy oni wszyscy się zlewają w jedną całość, przestają być ludźmi, stają się tłumem, a w tym tłumie jestem i ja. Gubię się sam w sobie.
Na szczęście to wszystko mija gdy się stamtąd wyrwać. Gdy grupa się zminiejszy, gdy tłum zniknie. Wszystko staję się jednostkowe, ludzie znowu są ludźmi, najciekawszymi istotami jakie znam.

Dziś skończyłem oglądać „Chobits” i nie mogę zrozumieć jak można zakochać się w maszynie…

Choć tekst tej piosenki tu zupełnie nie pasuje to jednak ta melodia jest…

 

Raison d’etre tak po prostu
Raison d’etre jak zwykle… ;3

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Różne

 

Robótki ręczne

16 wrz

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Oto efekt całego dania pracy ;] a miałem dzisiaj pisać… ech
aa i nie mówcie że powinienem zostać krawcową.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Różne

 

ichi

09 wrz

W pogoni za czymś nieistotnym w niebiosa się wznoszę
W oczekiwaniu na kogoś ważnego zapuszczam korzenie
Gdy nie widzę przyszłości wyrastają mi skrzydła
Lecz gdy dusza wzlatuje dostaję betonowe sandały
Mój rozum tak nielogiczny jak pyłki w powietrzu
A w szaleństwie mam swoją metodę
Zagłębiam się w brudną wodę by ryby czyste łowić
Żegluje bez wiatru bo do celu szybko chcę dotrzeć
Tak idę nie poruszając się wcale
By spotkać tę która nie istnieje

Zegar porusza się wspak
Myśli kładą się na wznak
Powietrze gęstnieje
Po niebie już chodzę
Ziemia rozpływa się we mgle
Świerze pąki wyrastają na szkle
Uderzam o ścianę i budzę się

Powietrze wibruje ziemię zasysa
Muzyka faluje duszę porusza
Głowa kiwa się do taktu
Ciało wpada w szał rytmu
Włosy w burzę przemieniają
Ręce w pioruny obracają
Nogi dosięgają otchłani
Usta drażnione chmurami
Odpływam, rozmywam się
Zapominam i zostawiam w tyle

tik tak tik tak
czas płynie
tik tak tik tak
życie mija
tik tak tik tak
zapominasz
tik tak tik tak
umierasz
tik tak tik tak
pomniki śniedzieją
tik tak tik tak
wspomnienie miłości trwa…

zatrzymajmy zegarki
zniszczmy suszarki
komputery wyrzućmy za okno
telewizory potraktujmy na mokro
komórki pomiędzy młot a kowadło
samochody w wulkanach parkujmy
gazety i książki mocno przeżujmy
tylko lodówki zostawmy
tam nasze mózgi trzymajmy

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne

 

Wakaje wakacje…

03 wrz

Wakacje nad morzem potrafią zdziałać cuda. Kojący szum fal dostępny przez 24h na dobę dobrze robi na rozszalałe myśli. W trakcie dwóch tygodni pobytu w „apartamencie” z którego widać kołobrzeską plażę całkiem dużo się wydarzyło i uporządkowało. Aa… Mech-Day rządzi ;]
Trochę tego, co napisałem podczas tych dwóch tygodni wypoczynku przed rozpoczęciem roku szkolnego, można przeczytać poniżej. Resztę może wstawię, może nie. Jak zwykle jakaś cząstka świadomości broni się przed ujawnianiem przemyśleń, ale chyba każdy tak ma.
 

Dłoń pomocną wyciągam
Lecz ty ją odtrącasz
Uśmiech radosny posyłam
Lecz ty głowę odwracasz
Serce na dłoni swej daję
Lecz ty je z rąk mych wytrącasz


Mówisz; nie zrozumiesz
Choć nie próbujesz powiedzieć
Mówisz; nadal nic nie pojmujesz
Choć niczego nie wyjaśniasz
Mówisz; to koniec
Masz rację nic nie rozumiem


O myśli ulotna czemu zatrzymać się na chwilę nie możesz
Czemu tak pędzisz przez snów i marzeń bezdroża
Przystań choć na chwilę niech cię obejrzę i zmierzę
Ona nie chce
nie może…


Ganiam swe szczęście jak anioła na łące
Co chwila mi ucieka, w trawie gdzieś ginie
Czasami za pióro pochwycę, skraj szaty złapię
Lecz szybko się anioł wyszarpuję
Więc ganiam swe szczęście jak anioła na łące
By zdążyć go złapać przed życia końcem


Dźwięk deszczu taflę ciszy mąci
moje myśli w słowa układa
Dźwięk deszczu nocy spokój zrywa
zagłusza księżyca krzyk świetlisty
Dźwięk deszczu o smutku opowiada
lecz tęczy nadejście zapowiada


troszkę mało więc wstawię coś starszego z chomikowej spiżarni ;3


Uczucia przez skórę się przedzierają,
Rwą tkanki i przez otwory wylatują.
Łapią ludzi mi nieznanych.
Trzymają mocno łącząc mnie z nimi.
Jak łańcuchy złote co u nogi ciążą.
Na wieki mnie z nimi zwiążą.
A ja je rwę, nowe przybywają.
A ja je tnę, łączą się ze sobą.
W coraz grubszą i ciężką masę.
Co trzyma mnie na ziemi i zbliżyć się nie pozwala.
Choć kocham to nie mówię bo uczucie mnie przytłacza.


Przez ciemną noc się przemykam.
Przed rozumem swoim uciekam.
Do serc radosnych ku zapomnieniu.
Gdzie swe miejsce znajdę u boku mych marzeń.
Gdzie ma wędrówka się skończy szczęśliwie.
I będę mógł odpocząć wiecznie.

 

Serce coś mówi, cicho, szeptem coś oznajmia.
Że kocha, że tęskni, łamie się na dwoje,
Usłysz jego szeptem wołanie,
Daj mu się ponieść na rozkoszy rozstaje,
Gdzie ty i twa kochanka ze sobą się połączycie.
Gdzie dzieci razem spłodzicie.
…..
Koniec tego dobrego, rozum tu rządzi mój kolego,
To tylko hormony nic więcej, chemia zdradliwa,
Co śmieje się w twarz niewinnym kochankom,
Zdradliwą będąc i szybko mijając.
…..
Przestań! Odejdź zły duchu, daj spokój, nie niszcz,
Nie łam, nie oskarżaj,
Daj kochankom szczęścia użyć, niech im czas szczęśliwy,
Będzie się dłużyć, niech poznają tajniki miłości,
Tej ludzkiej co daje tyle radości,
…..
Przepadnij ofiaro złota, cóż żeś uczynił, przecie to tylko hołota,
Nie zazna szczęścia, jedynie smutek i żałość,
Później serca spiekota, rany niezabliźnione,
Na duszy poczynione, zostaw ich w spokoju duchu głupi,
Niczego nie zrozumiesz bo sam miłości nie umiesz.
…..
KONIEC!!!, koniec tych kłótni.
Skończcie człowieka obrońcy butni,
Dajcie mu decyzję samemu podjąć. Niech się sparzy
Niech miłością obdarzy, sam się przekona czy to jego szansa stracona,
Czy dusza przez uczucie wyzwolona.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne

 
 

  • RSS