RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2009

Joili joohaaa…. eee tam….

28 lip

Sześć liter z mym sumieniem pogrywa
spokój mąci jak burza myśli liście zrywa
Sześć liter moje istnienie określa
Moje życie pozbawia złudzeń płaszcza
Sześć liter trudnych w wymowie
Których nie znajdziesz we własnej osobie
Sześć liter jasno postawionych
Przez poetów we wszystkie strony wieszczonych
Sześć liter które przez gardło przejść nie chce
Sześć liter na które czekam póki żyje jeszcze

Szkielety węży po bruku się wiją
Miażdży ich kręgi okuta śmierci stopa
Miecz jej czas rozdziera
Wyrusza po kolejnego wieku bohatera
Tam Syzyf dźwigiem kule na szczyt wnosi
Obok Hitler Stalina za wąs tarmosi
Dalej diabły i szatany
Zadają potępionym wiecznie krwawiące rany
A Lucyfer na swym tronie siedzi
Patrzy z politowaniem na swe czarcie dzieci
I liczy w myślach te ludzi tysiące
Miliony, miliardy, nowych piekła obywateli

Wino, wódka
Pobudka!
Szampan, wyborowa
Boli głowa!
Piwo, miód
Czuje głód!
Sake, sherry
Pusto do cholery
Martini… dno?!
Skończym chlać, ku#$@ mać!
Idę spać…

Jabłko ino brać
Co to jest za smak
Soczyste i chrupiące
Sok po brodzie się leje
Może koszule zaleje
Ale wiatr we włosach
Mechaniczne konie
Poruszać się szybko
Nie tkwić w wagonie
Czereśnie zrywać
Oglądać, grywać
Przystawać na chwile
Patrzeć za siebie
Być samemu
Żyć po swojemu

Ja chce motywacji! Proszę o taką w tabletkach albo syropie, ostatecznie może być nawet w czopkach tylko niech ktoś mi ją znajdzie. Całe opowiadanie w głowie tylko je trzeba zapisać, a się nie chce. To nienormalne i wkurzające mieć w głowie ciągle powtarzające się dialogi, zwroty akcji i bohaterów i nie móc ich wypuścić.
Jeśli jest ktoś kto ma motywacje, bądź wie gdzie ją znaleźć. Nawet jeśli ma ją tylko na sprzedaż, to ja ją chce. Królestwo, ba nawet siebie (dusza już sprzedana) oddam w niewole za motywację. ;]
Pliiizzzzz xD

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Liryka, Różne

 

wakacje z nierdzewnym

09 lip

You shout at me
I shout at you
You took a knife
I took my gun
You point at me
I point at you
Then
I pulled that trigger
What a mistake
And now you’re sad
You’re so cold
You look so bad
Don’t be mad
I just make you a litle bit more dead

Ten głód
Ten przetrawionych dusz smród
Od niechcenia wyrwane marzeń wnętrzności
Pogruchotane ideałom kości
To jest moja pożywka
Najlepsza na świecie używka
Cudze sprawy, nadzieje, wspomnienia
Dla mego mózgu rozkoszy uderzenia
Żywię się nieszczęściem bliźnich
Działam na ich szczęśliwe myśli
Uczucia wysysam aż do dna poczucia
Ich mądrości częstują mych gości
Dlatego rozumiem każdego z osobna
Rozmawiając ze mną
mną się nie staniesz
Ani ja tobą
Lecz jeśli cię polubię
będę się starać być mniej sobą

Żuje kabel od słuchawek
Czytam twoje słowa
I myślę
Jakie emocje twoja jaźń tam chowa
Krótkie, zwięzłe odpowiedzi
Czy rozbudowane pytania
Piszesz
Tuż przy sercu rozważam twoje zdania
Śmieszne style, mnogość buziek
Czasem cię rozzłoszczę
Czekam
O odpowiedź twą Boga proszę
Jeszcze chwile, trzy minuty
Niech poczuje twojego serca nuty
Słucham
Nie ma cię, ogłasza mi dzwonka dźwięk smutny
To nic, jutro cię zagadam
Od nowa samopoczucie ci zbadam
Odpocznę
Życiu swemu nowy kolor nadam

Łzy i deszcz na twych policzkach
Myśli i uczuć gorejące zgliszcza
Mieszają się z moim poczuciem winy
Wiem że nic nie ulepie z tej dziwnej gliny
Wiem że spaliłem ostatni do ciebie most
Lecz co nocy latarnie palę
Za dnia krzyczę w szale
Wypatruje twojej postaci
Po drugiej stronie mojej przepaści
Gdy cię widzę milknę
Podziwiam twą sylwetkę
Rysuje na piasku twe imię
I milknę póki nie przeminiesz
A gdy już cię nie widzę w otępienie wpadam
Pod ziemie chętnie się zapadam
Bo znowu nie rzuciłem na drugą stronę liny
Znowu z mojej winy
Nie widzę cię przed oczami codziennie
Nie słyszę twego głosu we mnie
Nie czuje na skórze dotyku
Obecności twej mi brakuje
Nie wyrobiłem sobie nienawiści nawyku
I czekam po drugiej stronie mostu spalonego
Aż rzuci mi ktoś linę do budowy kolejnego

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Liryka, Różne

 

Lepiej mnie zabij, wyrzuć z pamięci

03 lip

Twa osoba moja obsesja
Zrywa mi sny, zakłóca miejsca
Nie daje zapomnieć
Nie pozwala pamiętać
Twa osoba moja obsesja
Dzień bez końca, koszmarów sesja
Wciąż się pojawia
Nigdy nie pozdrawia
Twa osoba moja obsesja
Boga nakaz, anioła gestia
Piękne wspomnienia
Zapomniane marzenia
Twa osoba moja obsesja
Nowy początek, poprawiona wersja
Wiedzą wzbogacony
Czasem doświadczony
Wiem że to trucizna obsesja
Wiem że to złuda osoba
Chcę się obudzić
Bo siebie mi szkoda

Jestem największy z mniejszych
Jestem wygranym pośród przegranych
Swą sławą słońce przyćmiewam
Swą chwałą królów zawstydzam
Trwam już od wieków
Trwam przez eony
Zbieram doświadczeń morza
Zbieram bogactw miliony
Ale odejdę jak wszystko co żyje
Ale widzę że to wszytko tylko na chwilę
Rozpłynę się z wiatrem z północy
Rozpłynę się w smole nocy
I nikt mego imienia nie wspomni
I nikt nie wie gdzie moi potomni

Nie ma jej prawie, zaraz zniknie
Obraz powabny i rozkoszny niknie
Te włosy, biodra i piersi
Ten zapach co zmysły pieści
Jest na wyciągnięcie dłoni
Lecz do zbliżenia się nic jej nie skłoni
Tańczy w oparach, dymem się zasłania
Wszystko ukrywa nic nie odsłania
A wzrok od niej uciec nie chce
Rozum pochłania ją jak nigdy nic jeszcze
Wtem znika, kwiatów woń zostawia
Pamięć, uczucia, doznania

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Liryka, Różne

 
 

  • RSS