RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2009

bez tytułu

27 sie

Na szyjki butelki krawędzi
W płynie który nozdrza swędzi
W szklanki przeźroczystym niebycie
Widzie wciąż swoje odbicie
I nic bym sobie z tego nie robił
Gdybym wcześniej szaty nie zdobił
Słowami że nie stanę się jak inni
I zostanę z tymi co niewinni

Jak widzę kobietę upadłą
Zawleczoną w dziurę zapadłą
Dla jednych
Zabawnie winem upojoną
Dla mnie
Śmierdzącą wódą uświnioną
Która patrzy wzrokiem odległym
Przez myśl niezmąconym, niezmiennym
Rzygać chce mi się do rowu
Zwracać obiad bez pardonu
I nie z samego sytuacji obrzydzenia
Ale ze zwyczajnego świadomości otępienia
Bo jak to można samemu
Z własnej nieprzymuszonej woli
Ograniczając władzę rozumu
Stać się początkiem własnej niedoli

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Liryka, Różne

 

płeć odmienna

17 sie

Moja radości bogini piękna
Twoja suknia cudownie zwiewna
Oplata ciało bosko idealne
Tak skrzętnie bronione niedotykalne

Moje cudowne boskie stworzenie
Uśmiechem przekraczające ludzkie marzenie
Buzią budząca potoki zazdrości
Z policzkiem który mych ust nie ugości

Mój śnieżnobiały aniele mały
Z imienia prawie doskonały
O mysich zwiewnych włosach
Nie zadzieraj tak wysoko nosa

Choć znam cię tak krótko
A wydaje się że znam cię cały czas
Choć wiem o tobie tak malutko
A wydaje się że mam o tobie książek pas
Zbudowałaś w moim wnętrzu
Słodkich serca marzeń wielki las

Dorotko, Ach Dorotko
Prześliczne cudownie błyszczące złotko
Kreślona twa suknia wprawnym pędzlem malarza
Sylwetka  kuta w białym marmurze przez artystę rzeźbiarza
W tańcu tak nierealnie piękna
W ruchu jak wiatr miękka
Przez przestrzeń mych dłoni przenikasz
Przez otchłań zmąconych myśli znikasz
Choć obraz twój w oczach mam teraz tak idealny
Choć w głowie zapis wspomnienia tak niebanalny
Spojrzeć na twe oblicze ponownie
Wart by popełnić każdą zbrodnię
Ujrzeć na powrót
Te oczy migdałowe
Te usta pełne wiśniowe
Te włosy pszenne kwiatami pachnące
Tą skórę bladocielistą dotyku tęskną
Dorotko Ach Dorotko
Prześliczne cudowne błyszczące złotko

Spotkałem raz w swoim życiu
Dziewczynę nie skupioną na byciu
Z oczami nad wyraz żywymi
I ustami odrobinę malinowymi
W potokach włosów węglowych
Które rozpoznasz mimo oczu śmiercią zamglonych
Nocy za dnia kryjówkę dawała
W zamian subtelnej tajemnicy dostawała
I choć tego uśmiechu wielu tęskniło
Jej wcale to nie ziębiło
Chodziła wszakże czasami wesoła
Lecz czasami bywała smutna
A twarz jej nieraz zdobiła mina butna
A nie z tego powodu znana była
Bo nie raz człowiekowi psikusa zrobiła
Sercem dziewczę czyste jak kwiat rumianku
Niosąc zabawę i radość wplecione do wianku
Rozświetlała ponure przyszłości ciemności
Pokazując życia skryte małe piękności
A że na co dzień z rana lekko niepozbierana
Powiedzieć jej można, tylko: Marysiu, kochana…

Początek
Gdzie jest początku wątek
Gdzie leży, którą drogą biegnie
Z której strony granica od której wypisuje brednie
Może to od rymowanki dla dziewczyny
Może od opisu czyjejś nieoczywistej winy
A gdyby to rozpocząć od serca
Od jego pierwszego dla kogoś uderzeń wersa
Od jego dziecinnego zrywu
W głowie pierwszego mętliku
Jednak po czasie przemyśleń dłuższym
I machaniu nogą próżnym
Stwierdzam
Że w literach początek kryć się może
Na pierwszej sylabie zapisanej
Na pierwszej osobie opisanej
Na zdaniu co w trzech liniach stoi
Lecz choćbym początku wątek znalazł i zgłębił
Nadal mnie zarys będzie myśli gnębił
Czy to znalazłem początku koniec
Czy może już końca początek

Otulony w kołdrę potem pachnącą
Rozgarniam snów rzęsę taflę rozumu mącącą
Przez powieki prawie niedomknięte obserwuję
Konstelacje gwiazd na poduszce krwawych odnajduję
I czuje jak gazy z mych płuc ulatują
Duszę przed śmiercią ratując
A gdy rzecz prosta, wdech wydech
Boleć zaczyna
Widzę swoimi niby odległymi oczyma
Jak w innym miejscu i czasie
Ktoś gra
Ktoś śpiewa
Ktoś się śmieje
Łza po nieogolonym policzku spływa
Wraz ze smutkiem ostatnie marzenia zmywa
Strach oddech już opuszcza
Nadzieja ostatnie pędy w mózgu puszcza
Zmęczony ostatkiem sił zasypiam
Myślą ostatnie drzwi za sobą zamykam
Lecz przez ducha szparę dochodzą mnie słuchy
Ktoś gra
Ktoś śpiewa
Ktoś się śmieje
Budzę się
Już dnieje

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Liryka, Różne

 
 

  • RSS