RSS
 

Reset życia…?

07 cze

no i się stało
choć powinienem rozpaczać jakoś kiepsko mi to idzie. Może lepiej by było gdybym postąpił inaczej? A może podjęta została jedna z lepszych decyzji w moim życiu. E tam… nie lubie gdybać.
Zresztą kto by chciał o tym czytać.

Widziałem najpiękniejszą, najmądrzejszą i najwspanialszą kobietę jaką świat nosił, ba; rozmawiałem z nią całkiem przyjaźnie, udało mi się pokonać siebie i dać dojść do głosu temu workowi pod płucem (żołądka nie mam na myśli choć jak się okazało i on się później odezwał… dziwne acz warte zapamiętania), no i nie dostałem po twarzy; to zasadniczo wielki sukces; a że się skończyło tak jak się skończyło… hmm nie powiem że nie ująłem tej możliwości; chyba nawet byłem pewny tego… no ale „Bóg jest łaskaw” więc wypadało spróbować

ogólny plan powinien skutkować happy endem dla strony przeciwnej co wydaje mi się właściwe i rozsądne z perspektywy kogoś takiego jak ja; honor i romantyzm ocalony.

Z całej tej sytuacji jedno wiem na pewno – gdzieś tam pod płaszczykiem żalu i smutku skończenia najpiękniejszego do tej pory rozdziału mojego życia, czuje radość, że wreszcie udało mi się nikogo nie skrzywdzić… przynajmniej tak mi się wydaje…

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Różne

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS