RSS
 

Gdy nowe wdziera się buciorami

09 gru

Dawno już dawno nie biegały me palce po klawiaturze. Jak dawno nie skakały z klawisza na klawisz w tym namiętnym tangu myśli.
Z przeszłości pozostało już prawie nic.
Teraźniejszość kwitnie jak kwiat a korzeniami sięga życiodajnych źródeł głęboko pod powierzchnią codzienności.
Przyszłość nie jest już taka ciemna jak dawniej. Mam kilka świateł przed sobą i nich się chce trzymać.
Odwieczne pytania o cel własnej egzystencji zostały nagrodzone odpowiedziami, choć niezbyt jasnymi to jednak odpowiedziami prawidłowymi.
Czy to sprawia że czuję się mniej sobą z przeszłości a bardziej kimś nieznanym z przyszłości? z całą pewnością mogę odpowiedzieć że nie. Choć nie maluję już słowem po kartkach białego to jednak udaje mi się znajdować ujście swoich emocji, czułości, romatyzmu…

Czemu tu wróciłem, co chcę osiągnąć tymi słowy?.. nie mam zielonego pojęcia ;] tak jak zakładając tego bloga nie wiedziałem przez co przejdę tak teraz cel i przyczyna tego tekstu nie ma w mojej głowie przygotowanej kategorii.
Wystarczy że wszystko płynie potokiem… a ja wyłaniam się z jego fali próbując zachłysnąć się mocą pozwalającą na płynięcie pod prąd. Pod prąd mediów, pod prąd nowowmodom, pod prąd samemu sobie, pod prąd uznaniu wynaturzeń, pod prąd gwałtowi, pod prąd niesprawiedliwości.

A jestem słaby… słaby jako człowiek, słaby jako wola, słaby jako ciało. Czemu trwam? Czemu trwam jako całość choć dawno temu rozpad był miłą memu centrum perspektywą?
Nie trwam… ja jestem. Ja jestem; choć jestem słaby. Jestem bo we mnie jest silniejszy od wszystkich moich słabości. Jestem choć częstokroć kalam Siłę we mnie. Jestem choć częstokroć nie chcę widzieć tego co we mnie jest. Jestem…

Wszyscy jesteśmy… nie trwamy, nie istniejemy, nie egzystujemy… my wszyscy jesteśmy i nigdy przenigdy nie dajmy sobie wmówić, nawet przez samych siebie, że jest inaczej.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Różne

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS