RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Epika’

Syn Marnotrawny

24 wrz

Mój dokładnie ułożony świat
Z przyczyn zupełnie zależnych
Rozpadł się jak domek z kart
Pogrążając mój pokój w ciemności złego
złego

Mój radosny kolorowy świat
Zbudowany w zgodzie z samym sobą
Rozpadł się na tysiąc spraw
jak kawałki szkła raniąc duszę mą i Cie
Cie

Przestałem wierzyć w miłosierdzie twe
Przestałem wierzyć w uczciwość swą
Nie wierze już że zmienię świat
Pogrążam się coraz głębiej w otchłani grzechu
grzechu

Kiedyś wspomnę tamten czas
Uśmiechnę się do tamtych dni
Zapragnę wrócić do tamtych chwil
Przeprosić cię za wszystkie czyny złe
złe

A ty mój Panie wybaczysz mi
Przygarniesz jak owcę do stada
Pokornie nie proszę o nic dziś
Dziękując za życie w cieniu twym
twym

Tab:
G 320022
Cadd9 032022
E 022000
C 332010
F 133211
Em 022100
A 002210

G Cadd9 E
G Cadd9 C
G Cadd9 E
G Cadd9 E F Em
F A

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Epika, Różne

 

kolejne

08 wrz

Idzie piękna i zgrabna
W ruchu taka powabna
Z każdym krokiem faluje jej blond mysi lok
Od jej spojrzeń Boże chroń
Ona podziurawi każdą skroń
Lecz mimo to głowa daje rozkaz goń!

Uciekaj
Nadchodzi masowej zagłady broń
Uciekaj
Nadchodzi masowej zagłady broń
Uciekaj stąd

Uśmiech słodki jak wiśnie
Cera blada śnieżyście
Dygocząc lekko czekamy aż minie jej czar
W swych włosach trzyma atomowy wiatr
Wrzask wybuchu ogarnie cały świat
Lecz mimo to prostują przed nią drogi

Usychają uczucia
Marzenia się łuszczą
W żądzy żarze palimy swój żałosny świat
A ona wciąż
Wije się jak wąż
Pochłaniając kolejnych ludzi-światy

Gdy się w końcu znajdziesz
Tak zupełnie sam
W cichym ciemnym miejscu
Gdzie nie ma nawet psa
Wiedz że nie usłyszy
Żaden święty cię
Cichy szept za tobą
Do tańca prosić chce

Czarne płaszcze
Błyski stali
Obce dłonie
Martwy śmiech / martwy sen

Cichych ludzi
W śmierć ubranych
Tanga morderców
Strzeż się!

Nie możesz im odmówić
Nie możesz wyrwać się
Cichy szept ogarnął
Wszystkie myśli twe
Już twa ręka tańczy
Z nożem piruety rwie
Już stopy odnalazły
Krwawe ścieżki swe

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Epika, Różne

 

14 cze

Szepnę do ucha
ci mnie
Będę jak wąż się
w nim wił

a gdy znajdę się już w środku
zjem ja wszystkie twe marzenia
a gdy znajdę się już w środku
złożę jaja uwielbienia

Będę w każdym
twym śnie
Będę każdym z
pragnień twych

Nie udawaj że nie widzisz
że się swoich myśli brzydzisz
Nie udawaj ja wiem wszystko
Mam w twej czaszce legowisko

W końcu obejmie
cię mrok
Zabraknie ciebie w
twej krwi

Masz już miejsce w złotej klatce
gdzieś w czeluściach twej osoby
W końcu się wprowadzę cały
do mieszkania z twojej jaźni

i wreszcie

Będę tylko
ja
Będziesz tylko
mnie

Będę wiecznie
……..

Będę wiecznie
sam!!!
Będę wiecznie
sam…

może kiedyś… to zaśpiewam ;3

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Epika, Różne

 

i tak mnie nie ma

08 maj

Hej!
Ona już nie żyje
właśnie zdrowie
na jej stypie pije
Hej!
Ona już nie żyje
lecz z mych dłoni
nic jej krwi nie zmyje

A w trumience
blada tak
gdzie się podział
Kaszmirowy ust jej blask
W środku pewnie
Zimno tak
Nie rozgrzeje
Żaden taniec już jej zwłok

Odliczamy
Dzień za dniem
gdy jej nie ma
Budujemy sztuczny świat
Ścigamy
cienie jej
partyzantów
z dawnych krwawych dobrych lat

Pamiętamy
puki żyw
i nie damy
wyrwać sobie wspomnień tych
Gdy umrzemy
zginie myśl
a wraz z nią
Tradycja!

———————————————-
Czarny pies
żółte kły
Mocno gryzie
Bo jest zły

Wódka strumieniami
leje się kontami
wszystko w koło wiruje
fontannami barw wątrobę zatruje

Nad ranem z obcą dłonią
wypadkową snu i ciał
Głowa pełna
syków nocy szał

gdzie zaczynam a gdzie się kończę
lecz ty wciąż do ucha wrzeszczysz mi
szepnij proszę
czy te czarne kudły widzisz i ty!

—————————————–

Szklane ściany
Za jedną ja i koszmar mój
Za każdą inną czai się kolejny stwór
Szklane ściany przez życie aż po grób

Mokre i śliskie
Przeźroczyste powierzchnie
Od łez i szlochów salw
od krzyków chorych par
od niezakrzepłej krwi

Twarde i lepkie
jak wybory powszednie
nie pękną choćbyś chciał
nie pękną choćbyś mógł
nie pękną NIGDY

Przejrzyste i chłodne
płasko przytuleni, zziębnięci
pragnący swoich nagich dusz
dotyków snu cielistych róż
lecz pomiędzy nami
są SZKLANE ŚCIANY

———————————-

Po neonowej pięciolinii
Żarówkami znaczone nuty
A świetlówek dziki śpiew
W mej głowie wciąż dudni
Aria elektrycznych zebr

Schorowane dźwięki wciąż biegną
Na elektronów ścieżkach nie zbledną
Kabli siatką miedzianych mórz
Pędzą wokół membran róż

W powietrze wystrzelają
Szumem radiatorów powtarzają
Jaki piękny jest cyfrowy sen
Jak logicznie śni się ten cyfrowy sen

———————————————-

Dziewczyna o
jasnych blond mysich włosach
Z niedopałkiem drogiego
papierosa
Wpatrzona w dno butelki po winie

Co on ma
myśleć o takiej dziewczynie

Dziewczyna o jasnych blond
mysich włosach
Pięknych lekko zmęczonych oczach
Uśmiechu
przez który niejeden jeszcze zginie

Co on ma
myśleć o takiej dziewczynie

Dziewczyna o jasnych blond
mysich włosach
Próbując rozgryźć ją nie śpię po nocach
Co
w środku nosi nie poznasz po jej minie

Co on ma
myśleć o takiej dziewczynie

Dziewczyno o jasnych blond
mysich włosach
W kokardę z marzeń przystroję swój posag
Wraz
z sercem i życiem oddam Ci naiwnie

Z nadzieją że
dziewczyna wzrokiem go nie ominie

——————————————————-

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Epika, Różne

 

Bloody Blue Blues

02 cze

Wychodzę wieczorami
Napić się soku z moimi kumplami
Przy marchewkowym potoku
Dyskutujemy o życia mroku
Albo o starych zdarzeniach
Bez znaczenia przy obecnych cenach
Mówimy sobie jak zbieraliśmy znaczki
O filmach gdy podnosimy sok z tacki
I o muzyce co powoli z głośników płynie
Ale tak szeptem
Gdy sok już się w trzewiach rozpłynie
Mówimy o kobietach, o winie
Tych w butelkach i kartonach
Z bukietem i w koronach
A że najlepsze są te na półce
Ze smukłą szyjką a nie w puszce
Z koreczkiem wykwintnym
Etykietką przykrytą pyłkiem zwiewnym
O nich najczęściej marzą nasze podniebienia
Im oddajemy dusze sumienia
Te butelki i karafki
Namawiają do zmiany marki
By zostawić stare dobre smaki
Dla niby lepszej butelki, szmatki
Ale na szczęście dla naszej matki
I tak zawsze wracamy
Do sprawdzonej butelki
Do starej szyjki, korka, etykietki
I doceniamy teraz bardziej
Bukiet, kunszt tej pierwszej otwartej

Czuje się nieswojo
I wszystko mnie boli
Zbieram swe siły
Na podniesienie nogi
A gdy się odwracam
Widzę twoje oczy
Choć cię nie pamiętam
Coś się stało tej  nocy
Z przerażeniem stwierdzam
Że żeś brzydka maszkara
A ja nagi
I na wierzchu ma fujara
Szybko więc się zakrywam
Lecz od ciebie wzroku
Wcale nie odrywam
Co mi się stało
Jaka kara na mnie przyszła
Spoglądam raz drugi
Przynajmniej nie tłusta
No i nie stara, zaschła
Ma spoko nogi
Z twarzy też nie brzydka
A ta jej odkryta łydka
Włosów potoki
Piękne długie loki
Kładę się więc z powrotem
Pociągam nosem
Odurzam się jej potem
Obejmuję ramieniem
Całuje zawczasu
I mówię do siebie
Choć na kacu
To czuje się jak w niebie

Nie opuszczaj mnie
Nie wierze w to że postąpiłem źle
Proszę, błagam nie opuszczaj mnie
Z tobą jest mi tu dobrze
Jak nigdy na świecie nie było
Ciebie tylko kocham
Ciebie czekam
Poezyjo
Proszę nie opuszczaj mnie
Nie daj się zwieść
Ten brudny kołnierzyk to nie grzech
Ja ci to wytłumaczę
Tylko nie opuszczaj mnie
Proszę błagam cię
Ja rozumiem, nie chcesz mnie znać
Ale wysłuchaj mnie
Ten jeden ostatni raz
Nie karz mi przed drzwiami stać
Wpuść mnie do środka
Zaraz ci wytłumaczę jaka to życiowa wywrotka
Tylko cię proszę nie opuszczaj mnie
Bo bez ciebie
Nikt nie zechce już mnie znać…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Epika, Różne

 
 

  • RSS